poniedziałek, 6 kwietnia 2020

🌷🌸4🌸🌷

Dobra. Dzisiaj też było 1600 kalorii. Czyli bez porządnego planu się nie obejdzie.
1. Codziennie planuję posiłki na kolejny dzień lub dwa
2. Rano po wstaniu wypijam szklankę wody z cytryną, a później duży kubek herbaty
3. Jem 4 posiłki dziennie o ustalonych godzinach (śniadanie 9:30-10, przekąska 12-13, obiad 14-15, kolacja 17-18)
4. Jem powoli, ciesząc się każdym kęsem
5. Zaprzyjaźniam się z butelką wody i zawsze mam ją przy sobie
6. Zajmuję się czymś cały czas by nie myśleć o jedzeniu
7. Ćwiczę regularnie (z tym akurat nie mam problemu ale wolę to tu zapisać)
8. W razie gorszych chwil przeglądam thinspo popijając wodę
9. Rano siadam i w ciszy medytuję, lub słucham muzyki by uspokoić swoje myśli (mimo tego że nie chodzę teraz do szkoły to i tak stres jest najczęstszym powodem nieudanych bilansów i zawalonych dni)
10. Bilanse powinny wynosić 900-1000 kcal, co trzy dni można zwiększyć do 1300 kcal

Ok no to skoro mamy już wszystko ustalone to teraz powinno wyjść ;)
Odpowiadając na pytania z poprzedniego posta o to jakim cudem robię tyle kroków: chodzę w kółko po podwórku xD; oczywiście chodzę też 2 razy dziennie na spacer z tatą (łącznie z tych spacerów to jakieś 4 tys kroków). Resztę uzupełniam maratonem po trawie. Mój tata śmieje się, że  niedługo wydepczę taką ścieżkę wokół domu jak ludzie w Ciechocinku wokół tężni xDD
Jedno takie "kółko" to 100 kroków. Rozmawiając z moim chłopakiem (trwa to zazwyczaj godzinę lub dłużej), chodzę sobie. Robię to też w dłuższych przerwach pomiędzy lekcjami, bo od tego siedzenia serio bolą nogi.

Pojutrze mam się zważyć. I chociaż podejrzewam że nie zobaczę 60 kg to będę próbować dalej, aż do skutku. Do 20 kwietnia mam czas żeby ważyć 59 kg, a to już jest jak najbardziej osiągalne jak tylko wystarczająco się postaram.

Mamy dziś piękny księżyc.
Z tego zdania nie wynika żaden wniosek na koniec posta. Zawsze mam problem z pisaniem zakończeń...
Do jutra:***


3 komentarze:

  1. Odkąd znowu wróciłam na dietę to też ciesze się każdym kęsem. :D
    Jeju trzeba naprawdę lubić chodzić by chciało się krążyć w koło domu :D
    Powodzenia z nowym planem!
    https://dietetycznypamietnik6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ze wszystkiego musi coś wynikać. Dobre zasady.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej <3
    Przeczytałam kilka Twoich ostatnich notek i śmiać mi się chce z ilości kroków na dzień, bo ja np. chodzę dookoła stołu koło domu :D
    Z takim planem na pewno schudniesz. 900 kcal to trochę malutko, ale z drugiej strony nie jest to też głodowanie. Dobrze, że planujesz jeść 1300 kcal co któryś tam dzień, bo to na pewno pomoże w potencjalnym napadzie.

    Trzymaj się i powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń